poniedziałek, 10 sierpnia 2015

dziś są twoje urodziny

























Bierzesz głęboki oddech, powoli wypuszczasz powietrze, otwierasz oczy, świeci słońce, przeciągasz się błogo. Idziesz dalej. Wiatr pieści twoją twarz, jak lubisz, łagodnymi dotykami. Chce ci się śmiać, nie możesz tego powstrzymać. Ludzie patrzą. Ale ani trochę nie jest ci głupio. Starszy pan z psem uśmiecha się do ciebie i miłym głosem życzy pięknego dnia, bez żadnego powodu czy pretekstu.

I naprawdę będzie to piękny dzień. Bo dziś są twoje urodziny. Jesteś mądra, piękna i jeszcze całe życie przed tobą. Gdy wracasz ulicą, świat cię zachwyca, a ty każdego, kto cię widzi choć przez sekundę.

W twoim mieszkaniu są już wszyscy tobie bliscy, najważniejsi. Piękne prezenty czekają, aż je rozpakujesz. Nastawiasz nastrojową piosenkę. Ale nikt nie czuje się smutny, zwłaszcza ty. Dawno nie było ci tak lekko, nie masz już żadnych ran, opuścił cię twój demon. Wszyscy się szczerze śmieją, nawet ci melancholijni. Jedzenie jest wspaniałe, pijecie szampana i jecie truskawki, nad górną wargą przez chwilę robi ci się mały czerwony pieprzyk, ale zaraz go zlizujesz.

W końcu sobie idą. Słyszysz, jak schodzą po schodach, a ich śmiech i podniesione głosy dochodzą do ciebie jeszcze przez chwilę. I tylko on zostaje.

Jeśli zechcesz, będziecie się kochać, rozbierze cię, położy na plecach, uklęknie przed tobą, ściśnie mocno nadgarstki, żebyś nie mogła się wyrwać, zacznie całować wewnętrzną stronę twoich ud, potem będzie się posuwać wyżej, aż poczujesz język między pośladkami, zrobi ci się ciemno przed oczyma i nagle oślepi cię gwałtowny błysk w głowie.

Albo jeśli tak będziesz chciała, zaprowadzi cię do wanny, namydli cię całą, umyje włosy, będziesz się śmiała - szczęśliwa. A gdy tylko zechcesz, nasmaruje cię aromatycznym olejkiem, zapali świece, naga usiądziesz za nim, na skraju łóżka, obejmiesz go nogami i będziecie tak milczeć, czekając na pierwsze promienie słońca.


Tego pięknego wieczora ja tam też będę przez chwilę. Wystarczy, że otworzysz okno i zamkniesz oczy. Czujesz ten wiatr? Jeśli zechcesz - pocałuję cię, a może tylko zmierzwię ci włosy.