niedziela, 23 września 2018

nie ma chwili, żeby życie nie uciekało nam jak balon

Pamięci Agaty Kubskiej, zmarłej tragicznie współtwórczyni hodowli goldenów Adsum, naszej przyjaciółki   

Nie wierzę w nic, co niedotykalne. Ani w duszę, ani w życie po śmierci. 

Nie będę więc pisał: żegnamy Cię, Agato. Ona już tego nie przeczyta. 

Piszę to, bo wierzę, że opór nicości można stawić tylko pamięcią. Że człowiek żyje tak długo, jak pamięć o nim.

Agata była częścią naszego świata. I tak ocalam cząstkę Jej i nas. 

Nie będę używał wielkich słów, bo one nic nie znaczą. Boję się ich. 

Nie napiszę o przyjaźni, miłości, rozpaczy i że ze śmiercią człowieka bezpowrotnie odchodzą w niebyt całe wszechświaty, które w sobie nosił, a w sercach bliskich pozostaje pustka, której nie da się już niczym wypełnić. 

Wielkie słowa nie mają znaczenia, nie potrafią dotknąć istoty, opisać bólu po stracie. 

Napiszę za to, że uwielbiałem, jak Agata klnie i tego jej sposobu bycia będzie mi najbardziej brakować. Gdy na początku września, dwa tygodnie przed śmiercią, sklęła w naszym ogrodzie swoją ukochaną goldenkę Pinię, pomyślałem, że nie potrafiłbym piękniej wyznać miłości. 

Było w tym i szelmostwo, i czułość. 

Taka właśnie była Agata.     

***

Tydzień temu wracały z przyjaciółką z gór. Wypadek był niedaleko domu. Agata zginęła z Pinią. Kierowca i cztery inne goldeny, które jechały samochodem, przeżyli.   

- Wymyśliłam sobie ją. Czekałam na nią cztery lata. Tylko nie myślałam, że będzie tak samo jebnięta jak ja - mówiła nam Agata o Pini. 

Ojka i ja, ze swoją bezgraniczną miłością do naszych goldenek Duffy i Hjarte, też byliśmy dla Agaty „jębniętymi patolami”. - W zasadzie to wszyscy jesteśmy podobnie jebnięci - mówiła.     
      
Nie było z Jej ust dla nas większego komplementu, jak to, że jesteśmy jebnięci. Normalność byłaby dla nas i Agaty obelgą. 

Mało jest takich ludzi, jak była Agata, wrażliwych i skromnych, którzy jednak mają odwagę i siłę żyć tak, jak sobie wymarzyli. 

Trzeba mieć naprawdę dużo siły i odwagi, aby iść swoją ścieżką. Pętają nas konwenanse, wychowanie, oczekiwania innych. Czasem musisz być okrutny, żeby ocaleć, żeby nie dać się udupić, żeby wykoleić się z normalnej codzienności, wystrzelić w kosmos z tego zwykłego życia. 

Ale to jedyna droga do wolności.  

Agata nie dała się spętać, żyła, jak chciała, po swojemu, wbrew konwenansom. 

Żyła zbyt krótko, ale naprawdę. 

Stworzyła z Magdą w Mrozowie pod Wrocławiem nie tylko wspaniałą hodowlę goldenów, ale przede wszystkim prawdziwy dom, otwarty, zawsze pełen przyjaciół. To było jedno z tych nielicznych miejsc, o których sama myśl, że są, dodaje człowiekowi otuchy, rozświetla największe mroki, gdy gasną wszystkie gwiazdy. 

Czy da się osiągnąć w życiu więcej? 

***

Agata oddała się ukochanym goldenom bez reszty. Żadna encyklopedia nie zmieściłaby jej wiedzy o rasie i powiązaniach genealogicznych. Goldeny były jej całym światem. Mimo to o swoim stadzie mówiła „te kurewstwo”. Bo taka była. Słodko gorzka. Inna niż wszyscy.     

Jednak jak w żadnym jej przekleństwie nie było w tym „kurewstwie” nic zdrożnego, brzmiało to jak pieszczota. Czulej nie dało rady tego powiedzieć. 

Będziemy tęsknić za tymi jej wszystkimi pięknymi bluzgami, za którymi skrywała delikatność. I za tym jej poczuciem humoru, które rozumiałeś tylko, jeśli nadawaliście na tych samych falach, co było dane nielicznym.
   
Po raz ostatni widzieliśmy się w naszym ogrodzie. Był piękny początek września. Odwiedziła nas ze swoim „kurewstwem” w drodze na wakacje nad morzem. Siedzieliśmy w cieniu drzew i rozmawialiśmy przy jej ulubionym cydrze. O czym? Nie mam pojęcia. O niczym ważnym. Zresztą to bez znaczenia. Równie dobrze moglibyśmy milczeć. Bo są ludzie, z którymi nie potrzebujesz słów. Najważniejsze i tak odbywa się zawsze poza słowami.       

***

Myślę, jakie to wszystko kruche. W codzienności wydaje nam się, że jesteśmy nieśmiertelni, ale tak naprawdę w każdej chwili wszyscy stąpamy po bardzo cienkim lodzie. Nie ma chwili, żeby życie nie uciekało nam jak balon. 

Czy jesteśmy w stanie stawić opór nicości? Nie wiem. Być może tylko pamięcią. Bo tak naprawdę umarli umierają dopiero z nami. 

Dopóki Agata będzie w każdym z nas, czas jej nie zatrze, nie rozmyje, jakby jej nigdy nie było.

My tak ocalimy cząstkę Jej i siebie. 

eden

fot. Oliwia Jaglińska   










22 komentarze:

  1. Dziękuję, Oliwia, za piękne portrety Agaty. Te zdjęcia pokazują, jaka była naprawdę pod tą swoją hardością - czuła i krucha.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst "Tępe pizdy" był równie uroczy ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście, przyznaję. Ale aż tak bardzo nie chciałem epatować tym krwistym językiem. <3

      Usuń
  3. Dziękuję Martin! Pięknie napisane. Agata była niezwykła. Mieliśmy dużo szczęścia spotykając ją na naszej drodze. Była wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, cudowna. Ja nie byłam tak blisko jak Wy, a mimo wszystko była mi bardzo bliska. Obawiam się, że też jestem zdrowo jebnięta - może dlatego...
    Pusto tu bez niej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojka mówi, że gdyby Agata wiedziała, ile ludzi po niej rozpacza - cytuję: kazałaby nam wszystkim się jebnąć w głowę.

      Była niepodrabialna. Ale to był prawdziwy zaszczyt zostać przez nią uznanym za jebniętego.

      Tak, pusto. I tak już zostanie.

      Usuń
    2. Martin, też tak myślę! Popatrzyłaby na nas ze zdumieniem i puknęła się w czoło każąc zabrać psy na długi spacer zamiast mazać się po kątach.
      Była niesamowitym człowiekiem.
      Ta cisza, która pozostała jest strasznie głośna. Dudni w uszach :(.

      Usuń
    3. Jak już napisałem w jednym z komentarzy, te przedwcześnie przerwane, niedokończone życie rozdziera wiele serc. I jakąś pociechą w tym wszystkim jest to, że Agaty goldeny cieszą serca tylu rodzin i ona także dzięki temu może być wciąż obecna w myślach wielu ludzi.

      Usuń
  4. ... W punkt Martin...jak już będę gotowa pokażę Wam moje ujęcia zbierane przez prawie 9 lat, pasję, uczucia, radość, wzruszenie i tę cholernie niesforną grzywke... :( Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że masz te zdjęcia. Jak pisał ks. Twardowski, fotografia pomaga ocalić uśmiech. A umarli żyją na zdjęciach odmłodzeni przez śmierć. Być może to tylko ułuda i pocieszenia, ale zawsze się przecież pocieszamy.

      Usuń
  5. Bardzo dziękuję za ten tekst...

    Co prawda spotkałam Agatę tylko raz jak dwa lata temu odbierałem od dziewczyn moją sunię ale nigy jej nie zapomnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Ojka powiedziała, że Agata miała tyle rodzin, ile wydała szczeniaków. Dobrze, że tyle ludzi będzie ją pamiętać.

      Usuń
  6. Agata spełniła moje marzenie.Wybrała a potem dała mi cudownego psiaka -Bono-syna Pinii.Mimo,iż spotkałam Ją zaledwie trzy razy to już przy pierwszym spotkaniu czułam się tak jakbym Ją znała lata.Szkoda,że nie miałam okazji usłyszeć jak klnie 😊 bo wtedy już w ogóle pewnie poczułabym się jak Jej "siostra".Bowiem również tak mam😋.Od tygodnia patrząc na Bono przypominam sobie Agatę i Pinię.I tak już będzie zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata by się ucieszyła, czytając Twój komentarz. Jestem tego pewien. Jak napisałem wcześniej w komentarzu, Agata ma tyle rodzin, ile wydała szczeniaków. Ja to rzecz jasna nie łapię się w tych wszystkich psich koligacjach i imionach, ale gdy ostatni raz widzieliśmy się w naszym ogrodzie, Agata coś wspominała o Bono... Serdeczne pozdrowienia!

      Usuń
  7. Nigdy Jej osobiście nie poznałam, choć wielokrotnie widywałam na wystawach... żałuję... bo z opisu tu na blogu i z tego co mówią o Niej inni, musiała być zajebistą dziewczyną :) jebnięta na punkcie goldenów? tak, bo inaczej nie stworzyłyby z Magdą tego co Asdum się nazywa :) choć Cię nie znam, to dziękuję, właśnie za Twoją jebniętość <3 Monia Verowo-Bastkowo-Axelowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była zajebista dziewczyna, prawdziwa i jedyna w swoim rodzaju. Z tego, co wiem, hodowla Adsum będzie kontynuowana, Magda nie chce z niej zrezygnować. Agata byłaby nieszczęśliwa, gdyby stało się inaczej. Jedna z suk jest w ciąży. Agata bardzo cieszyła na te szczeniaki...

      Usuń
  8. Ja również bardzo dziękuję za piękne wspomnienie. Pomogło mi. Nie znałam Agatki aż tak dobrze. Niestety jestem w kręgu tych jebnietych w głowę gdyż płaczę . Być może wcześniej byłam tà tępą p.... gdy co chwilę dzwoniłam i o głupoty pytałam. Agatkę poznałam na początku stycznia 2017 roku. Początkowo znajomość telefoniczna. Wybrałam sobie Adsum jako hodowlę z której chciałam nabyć kolejnego goldena . Cierpiałam z powodu odejscia mojej 8 letniej Emi. Przyjechałam do Mrozowa w połowie lutego. Czekało na mnie ciasto. Ba niejedno. Agatka od razu przypadła mi do gustu. Miała ten pazur .To coś. Czekałyśmy na szczenięta Pinii ale Bawarski reproduktor się nie spisał. A potem na szczenięta Petry. Wybrała dla nas pierworodnego z miotu H. Honestus. Wrzos .Brugo przez kilka pierwszych miesięcy diabeł wcielony. Ale zawierzyłam jej że najbardziej pasuje do naszej rodziny i faktycznie dogadujemy się coraz lepiej. Była pierwszą osobą do której przesyłałam zdjęcia Wrzosa
    Jeszcze 14.09 odpowiedziała na jedno z nich. Autorytatywnie stwierdziła że Wrzos jest bardzo Piniusiowo Budzikowy . Wiec najpiękniejszy. ( Budzik jest synem Pinii chyba z tego miotu co Bono).Wiem teź ze manię oglądania TV ma po prababci Nevadzie. Była też jakaś ciotka co przepatrywala blaty kuchenne. Pozostałą historię Adsum Wy juź dopowiecie. Malgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoje wspomnienia. Płaczesz nie Ty jedna, ale Ojka powtarza, że gdyby Agata widziała ten smutek i te wszystkie łzy po niej, to kazałaby się nam „jebnąć w głowę”. Bo taka była, jak trafnie określiłaś, z pazurem. Ale przecież i tak będziemy się smucić. Te przedwcześnie przerwane, niedokończone życie rozdziera wiele serc. I jakąś pociechą w tym wszystkim jest to, że Agaty goldeny cieszą serca tylu rodzin i ona także dzięki temu może być wciąż obecna w myślach wielu ludzi.

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie poznalam Agaty osobiscie, ale spedzilam z nia wiele godzin na komunikatorze. Gadalysmy o psach, o zyciu...zawsze pytala jak piesa sie czuje, jak pytalam o smarki psie, o sterylke , o wszysko... zawsze pamietala i pytala po jakims czasie, ...i zawsze tlumaczyla po ktorym przodku, ktore zachowanie ma nasz pies, co bylo przesmiesznie cudowne. Pare przeklenstw na pewno z nia wymienilam w tych konwersacjach.... umawialysmy sie, ze kiedys sie spotkamy... Moja ostatnia rozmowa z Agata tez jakos bardzo niedawno byla o tym dlaczego psy turlaja sie w gownie ?... no taki wlasnie temat ... smialysmy sie.... ale tez napisala mi powazne nazwy i powody dlaczego tak robia. I Ona i Magda zawsze dawaly mi poczucie, ze naleze do jakies wiekszej Goldeniej calosci.. tak jak bysmy znaly sie od lat.. a teraz pojde i chyba je..ne sie w leb :) i przytule nasze stworzenie kochane, ktore nam przez Nia, Magde i Marte zostalo powierzone...Moj Gierek (maz moj osobisty) to nawet sie ich troche bal - zawsze mowil, a myslisz ze Agata i Magda powierzylyby nam jeszcze jednego szczeniaka... ?!wywolywalo to zawsze usmiech na mojej twarzy, bo wiedzialam, ze one obie sa zajebiste.. I bardzo sie ciesze, ze Adsum bedzie dalej.. dziekuje za ten tekst bardzo ...Agatka bedzie w moim sercu zawsze ... Kaska Lewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Ci za ten komentarz, uśmiechaliśmy się, gdy go czytaliśmy, bo jakbyśmy widzieli Agatę... Dokładnie wiem, o czym piszesz, jeśli chodzi o goldenią rodzinę - to właśnie odróżnia w naszym przekonaniu dobrą hodowlę od bezdusznych farm rozrodczych nastawionych wyłącznie na zysk. Też cieszymy się, że Adsum nie zniknie. To byłaby duża strata dla goldeniego świata. No i Agata na pewno by tego nie chciała. Serdeczne pozdrowienia.

      Usuń
    2. Agata tez kiedys probowala mi tlumaczyc jaka jest Pinia i kim dla niej jest - mowila, no wiesz, ona jest, jakby czescia mnie, no wiesz, ja nie potrafie tego tak slowami wytluaczyc... odpowiedziala- ze wiem... bo jak nie wiedziec, jak one dwie to jedno ... wariactwo... dobroc... dusza..
      Pozdrawiam Was cieplo i Wasze piesy cmokam w nochalki

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń